Pogłębienie Studni w Kazalnicy


Mam nadzieje, że nikt się nie obrazi, ale postanowiłem "przedrukować" artykulik Apoloniusza Rajwy zamieszczony w Tygodniku Podhalańskim nr 1/96 dotyczący eksploracji Studni w Kazalnicy. Jednocześnie przypominam, że ta doskonała gazeta ukazuje się regularnie w Internecie i zapraszam do jej lektury.

Dariusz Bartoszewski

Studnia w Kazalnicy ma 200 metrów


Po wielu mozolnych akcjach przeprowadzonych w jaskini położonej w Kazalnicy Miętusiej, trud grotołazów zakopiańskich został uwieńczony sukcesem. Krzysztof Dudziński i Stanisław Miśkowiec po sforsowaniu ciasnej szczeliny na głębokości 34 metrów odkryli dalsze pionowe partie jaskini i doszli na głębokość około 200 metrów.
Studnia na Kazalnicy Miętusiej położona jest w pionowych zarwach Czerwonych Wierchów nad Wielką Świstakówką. Znana już jest od prawie ćwierć wieku. We wrześniu 1973 zakopiańscy grotołazi - Bronisław Kaleciak, Stanisław Miśkowiec, Christian Parma, Piotr Podobiński i Maciej Pawlikowski po odgruzowaniu otworu jaskini, zeszli niżej na głębokość 34 metrów, gdzie zatrzymała ich kilkumetrowej długości, niezwykle ciasna szczelina, która nie dawała żadnych szans na przedostanie się dalej. Na tym zakończył się pierwszy etap eksploracji jaskini.
Silny przepływ powietrza występujący w otworze jaskini sugerował, że głębiej muszą się znajdować duże przestrzenie, co zostało potwierdzone badaniem zadymienia jaskini. W latach późniejszych na skutek zmienionej cyrkulacji powietrza, utworzył się w partiach wstępnych korek lodowy, który zamknął całkowicie wejście do jaskini, dlatego przez kilkanaście lat nie była ona obiektem większego zainteresowania grotołazów. Dopiero z początkiem lat 90. zainteresowano się nią ponownie.
Przez zamykanie otworu w okresie zimowym, a otwieraniu go w okresie letnim udało się doprowadzić w ciągu trzech lat do samoistnego zlikwidowania korka lodowego. Lód stopniał, a grotołazi ponownie doszli na - 34 metry do ciasnej szczeliny. Po kilku akcjach, w których poza Dudzińskim i Miśkowcem brał również udział Maciej Sochacki, poszerzono na tyle szczelinę, że z początkiem grudnia ub. roku udało się ją sforsować. Za nią rozpoczyna się pionowy ciąg jaskiń, w tym cztery średniej wielkości studnie. Z dna "Czerwonej Salki" opada 18 metrowa studnia nazywana przez odkrywców "Dzikie Węże", a tuż poniżej znajduje się najgłębsza 50-metrowa "Studnia Kaskadowa". Kolejną, 24-metrową nazwano "Studnią Papuasa", dla upamiętnienia zmarłego w ubiegłym roku zakopiańskiego grotołaza Stefana Januszkowskiego. Z niej ciągnie się w dół "Meander z Wantami", który świadczy o tym, że na tym poziomie przepływał niegdyś podziemny potok. Z Meandru udało się jeszcze zejść Krzysztofowi Dudzińskiemu na dno ślepej "Studni Beznadziei". Tu jaskinia się kończy. Po skartowaniu nowych partii, w czym uczestniczył również Tomasz Zwijacz Kozica, stwierdzono, że aktualna głębokość Studni w Kazalnicy Miętusiej wynosi 199 metrów i 22 centymetry. W jaskini jest jeszcze kilka problemów. Niektóre z kominów mogą połączyć się z położoną nieco wyżej Lodową Miętusią lub z Lodową Mułową, której otwór znajduje się 150 metrów wyżej.

Apoloniusz Rajwa


POWRÓT WYŻEJ: tutaj możesz wrócić do spisu artykułów.

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ: tutaj możesz wrócić na stronę tytułową.

Ostatnia zmiana 1996.02.14