Forum na temat projektu:
Rozporzadzenia Rady Ministrów w sprawie uprawiania alpinizmu



Od dłuższego już czasu trwa dyskusja na temat projektu Rozporzadzenia Rady Ministrów w sprawie uprawiania alpinizmu. W polemice tej stronami są między innymi Rzecznik Praw Obywatelskich, PZA, członkowie klubów wspinaczkowych, redaktor popularnego kontrowersyjnego periodyku na temat gór i alpinizmu jak też i inne osoby zainteresowane wspinaczką. Historię dyskusji jak też i opinie różnych stron można znaleźć łatwo w Internecie (np: http://tatry.hoga.pl/, http://www.gia.alpinizm.pl). Jednak osoby zabierające do tej pory głos związane są głównie z wspinaczką powierzchniową, a padające argumenty nie biorą pod uwagę specyfiki i warunków uprawainia taternictwa jaskiniowego i innych aspektów związanych z penetracją jaskiń. Rozporządzenie to dotyczy jednak zarówno wspinaczy powierzchniowych, jak i nas - grotołazów. W związku z tym (i na skutek sugestii autorów pierwszego głosu) postanowiłem otworzyć na tej stronie (zaakceptowanej przez KTJ PZA jako ztrona oficjalna tego ciała) forum na ten temat. Zapraszam zaiteresowanych do przedstwiania opinii na ten temat. Proszę przesyłać takowe na adres: dbart@panda.bg.univ.gda.pl.

wasz Admin


Uchwała Walnego Zebrania Wielkopolskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego


Walne Zebranie Wielkpopolskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego wzywa Zarząd Polskiego Związku Alpinizmu do oficjalnego zanegowania projektu Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie uprawiania alpinizmu jako sprzecznego z interesem polskiego środowiska alpinistycznego oraz do wycofania się z jakiejkolwiek współpracy - w tym opiniotwórczej - przy jego powstawaniu.


Uzasadnienie:

Każde środowisko ustala zasady porządkujące sprawy formalne i merytoryczne dla danej społeczności ważne. Również polskie taternictwo posiadało uregulowania przez całą swoją historię. Dotyczyły one spraw organizacyjnych oraz - w bardzo szerokim spektrum - etycznych. Apogeum formalizacji nastąpiło w 1974 roku po powstaniu Polskiego Związku Alpinizmu. Jako organizacja finansowana bezpośrednio z budżetu państwa PZA
otrzymał monopol uprawnień określony po raz ostatni w Rozporządzeniu Przewodniczącego GKKFiS (Monitor Polski Nr 27 z dnia 10.10.1985, poz. 197). Państwowe akty prawne pozbawiły Polaków możliwości prowadzenia legalnej działalności alpinistycznej poza strukturami PZA. Bazowały jednocześnie na regulaminach wewnętrznych związku. Prawo państwowe ustalało system stopni alpinistycznych powiązanych ściśle z etapami szkolenia oraz zdobywanymi doświadczeniami praktycznymi. Ich potwierdzeniem został dożywotni dokument o nazwie Karta Taternika. Należy podkreślić, że wprowadzony system edukacji alpinistycznej był merytorycznie spójny.
Na początku lat 90-tych Zarząd PZA bezprawną uchwałą zlikwidował stopnie alpnistyczne, pozostawiając Kartę Taternika z uprawnieniami na wszystko jako potwierdzenie ukończenia szkolenia podstawowego. W roku 1996 Sejm RP przyjął Ustawę o kulturze fizycznej (Dz.U. nr 25/96 poz. 113), w wykonaniu której URM przygotowuje aktualnie nowe rozporządzenie w sprawie uprawiania alpinizmu. Jego treść - konsultowana z zarządem PZA i przez Zarząd PZA akceptowana - jest zbitkiem ogólników niemożliwym do przyjęcia ponieważ:

1. Rozporządzenie powstaje wyłącznie na skutek ustawowego zaliczenia alpinizmu do sportów uznawanych powszechnie za niebezpieczne. Kwalifikacja taka nie posiada żadnego, merytorycznego uzasadnienia. Niebezpieczeństwa gór i ryzyko pokonania trudności są świadomym elementem dyscypliny.
2. Ustawodawca nie zdefiniował przedmiotu kodyfikacji. Dokumenty niższego rzędu tym bardziej nie są do tego uprawnione. Tworząc prawo nie wolno poruszać się w sferze niedomówień lub pozostawiać dokumentowi niższego rzędu możliwość dookreślania. Przykładowo: alpinizm jaskiniowy może stanowić co najwyżej marginalny aspekt działań eksploracyjnych, kartograficznych i innych badań naukowych (speleologicznych), stwarzających poprzez odkrycie i poznanie jaskini ... możliwość uprawiania alpinizmu jaskiniowego. W świetle przepisów speleologii w Polsce legalnie uprawiać nie można !
3. Projekt nie wnosi nic nowego do powszechnie krytykowanej rzeczywistości stworzonej bezprawną uchwałą zarządu PZA z początku lat 90-tych. Nadal pozostawia jednostopniowy model szkolenia.
4. Projekt jest sprzeczny z pakietem swobód obywatelskich oferowanych w świecie cywilizowanym. Swoboda wspinania się nie jest nigdzie dobrem
prawnie reglamentowanym.
5. Projekt zawiera błędy językowe, formalne i merytoryczne oraz megalomańskie przekonanie autorów co do jego istotności. Jest przykładem złego prawa, do którego powstania w żadnym wypadku polskie środowisko alpinistyczne nie powinno przykładać ręki.

Żądamy, aby Zarząd PZA wypełnił swój statutowy obowiązek reprezentacji naszych interesów wobec władzy administracyjnej. Wzywamy kluby członkowskie PZA do wyrażenia swojego stanowiska wobec projektu, który na długo może zaciążyć nad światem naszych zainteresowań. Polskie środowisko taternickie ma wystarczająco długą tradycję, aby samodzielnie napisać swoją konstytucję.

Poznań, 10 czerwca 2001 r.


Wypowiedź Krzysztofa Makowskiego

Drodzy, PT towarzysze jaskiniowi !

Tekst na tej stronie jest wynikiem moich przekonan, ale w polaczeniu z Uchwala Walnego Zebrania WKTJ (tez moj projekt) mam wrazenie, jakbym dostapil honorow szczegolnych - indywidualnego przegladu tworczosci. Rzeczywistosc jest bardziej prozaiczna. Po pierwsze: jest to dowod na to, ze ziemia sie kreci.
Napisalem na te strone ... w styczniu. Redakcja postanowila ewentualnie zamiescic tekst, ale razem z oficjalnym stanowiskiem KTJ PZA. W domysle, opartym prywatnym zdaniem Darka Bartoszewskiego - cokolwiek diametralnie innym od moich pogladow. Zeby pomoc Redaktorowi poprosilem w oddzielnym pismie (dodatkowo poczta tradycyjna)  KTJ PZA w osobie wiceprezes A. Gajewskiej o wyrazenie tegoz stanowiska naszej organizacji w przedmiocie dyskusji. Kultura (pomijajac prawo) nakazuje urzednikom odpisywac na oficjalne pisma. Miedzy nami, jaskiniowcami konwenanse sa widocznie zbedne. Co widac, slychac i coraz czesciej daje sie odczuc. Odpowiedzi nie otrzymalem, Darek - skadinad blizej KTJ - chyba tez. A. Gajewska na rozszerzonym KTJ referowala podobno pozytywnie temat. Niestety, mam wrazenie, ze opisywala z pamieci niewidoczna strone ksiezyca. Przynajmniej na podstawie relacji M. Czarta (Jaskinie) oraz przekazu slownego Ditty Kicinskiej.
Po drugie: tenze tekst wyslalem rowniez w styczniu do wszystkich klubow jaskiniowych, ktorych adresy poczty elektronicznej udalo mi sie ustalic. Z grubsza liczac do prawie polowy polskich klubow jaskiniowych. Z efektem podobnym jak do KTJ PZA. Dopiero po Uchwale WKTJ bielszczanie przeslali wyrazy poparcia.
Poruszajac od lat na lamach periodykow rozne tematy dyskusyjne przywyklem do braku reakcji srodowiska. Przyjmowalem jednak, ze malo kto lubi gadac z tak wielkimi interwalami jak cykl wydawniczy pisma. Chyba, ze ktos kogos czyms trafil akurat personalnie. Ale w internecie, gdzie takich problemow nie ma?
Wsrod powierzchniowcow wrzenie jest spore (w czasopismach i w komputerach). Temat wisi wyrozniony na stronie KTJ od paru tygodni. Redaktor zaprasza. Licznik odwiedzajacych tyka. I nic. Literalnie NIC. Geby w szpeje. A nie chodzi przeciez o pogawedke towarzyska. Rozporzadzenie URM bedzie dla ruchu alpinistycznego KONSTYTUCJA. Od jakosci konstytucji zalezy wszystko dalej.
Proponowany projekt jest w porownaniu z prawem dotychczasowym nie tyle uproszczeniem co prostactwem. W kazdym wymiarze. Lacznie z nadaniem nam, grotolazom prawa do ... WSPINANIA sie w jaskiniach bez ograniczen. W/g ograniczonych projektodawcow jest to nasz cel podstawowy. Dlatego wazne jest, abysmy protestowali, zanim ktos to do konca przyklepie. W czasach demokracji bezprzymiotnikowej musimy do przedmiotu naszych pasji podchodzic szerzej. Nie tylko przez grubosc naszych potrzeb, ale rowniez demokratycznego spoleczenstwa. Rzecz nie powinna sie zamykac w rozstrzasaniu potrzeby istnieniu badz nie Karty Taternika. Musimy miec wzglad na tych, ktorzy w ramach takiego zwiazku alpinistycznego zrzeszac sie nie zamierzaja.
Od jakiegos czasu wydaje mi sie, ze coraz bardziej rwa sie wiezi pomiedzy generacjami aktywnych wspolczesnie grotolazow. Mowimy do siebie tym samym jezykiem, ale poszczegolne slowa znacza dla nas cos innego. Rozumiem - ale rowniez CZUJE - kazde slowo Kazia Szycha wypowiedziane na szpaltach Jaskin. Mimo pochodzenia z innych regionow Polski, wyksztalcenia w innych szkolach i w innej tradycji klubowej. Laczy nas etyka taternicka, ktora karmily sie pokolenia. Gory przyjmowalo sie razem z nia, albo wypadalo z Towarzystwa.

***********

W zwiazku z zamieszczeniem na stronie internetowej PZA (www.pza.org.pl/aktualnosci) projektu Rozporzadzenia RM RP w sprawie uprawiania alpinizmu, przesylam niniejsze uwagi.

I. UWAGI FORMALNE

§1 - stwierdzenie, ze Rozporzadzenie okresla szczególowe wymogi i kwalifikacje niezbedne do uprawiania alpinizmu nie jest prawdziwe. Wniosek po przeczytaniu.
§3 ust.1 p.2 - stala asekuracja w zakresie definiowanym w projekcie oznacza praktycznie stale punkty asekuracyjne i tylko to. Pojecie asekuracja oznacza w alpinizmie duzo wiecej: caly proces dzialan majacy na celu zabezpieczenie zycia i zdrowia osob uprawiajacych alpinizm. Punkt asekuracyjny, stanowisko asekuracyjne zawieraja sie w pojeciu asekuracja.
§3 ust.2 p.1 - sformuowanie osadzanie asekuracji jest bledem jezykowym.
§3 ust.2 p.3 - konflikt logiczny. Punkt jest o wspinaniu sie a punkt do którego sie odwoluje o poruszaniu sie. Przy okazji: pojecie wspinaczki NIE ZOSTALO ZDEFINIOWANE w projekcie.
§4 p.6 - narciarstwem w Polsce zajmuje sie Polski Zwiazek Narciarski. Co ma do tego PZA? Czy chodzi o nowy rodzaj sportu polegajacy na wspinaniu sie na nartach ? Generalnie na nartach ludzie poruszaja sie w kierunku z gory na dol, czyli nie jest to wspinaczka kojarzona powszechnie z ruchem w kierunku odwrotnym. Ponadto ludzie poruszaja sie z gory na dol na roznym sprzecie: np. na lotniach. Dlaczego PZA nie ma nadawac uprawnien lotniarskich ?
§5 ust.2 p.2 - co ma polozenie jaskini do uprawnien na wspinactwo wewnatrz niej? Masyw gorski w ktorym lezy np. jaskinia J. Bernard (czolowka najglebszych jaskin swiata) tylko z wielkim przymruzeniem oka dalby sie zaliczyc do terenow wysokogorskich. Kilku nieboszczykow - w tym wspinacza, ucznia jednej ze szkol wspinaczkowych - wyciagnieto w ostatnim czasie z jaskini na polskiej Jurze.
§6 ust.2 p.2 - Co to jest zgrupowanie wspinaczkowe? Alpinista z partnerka ?
§7 ust.2 p.2 - brak definicji pojecia wyprawa alpinistyczna. Czy trzech ludzi prywatnie w gorach poza granicami Polski to juz to ?
§10 ust.1 p.2 - kursy NARCIARSKIE w PZA czy w PZN ? Czy tez chodzi o kursy PZA dla narciarzy PZN?
§13 ust.1 p.2 - rozporzadzenie MUSI JASNO okreslac, o jakie dokumenty i jakie wymagania chodzi. Oraz przez kogo moga byc te dokumenty wydane. Tu nie mozna pozwalac sobie na  dowolnosc i ogolnikowosc !
§15 ust.2 - cofanie uprawnien alpinistycznych przez Sady Powszechne wskazuje na koniecznosc wprowadzenia  takiej kary do kodeksow (karnego i cywilnego), na bazie ktorych feruja one wyroki. Megalomania Panowie.
I dalej w powiazaniu z §16 ust.1 i 2 - wyroki Sadow Powszechnych nie moga byc zaskarzane na drodze postepowania administracyjnego !
§19 ust.1 - gdzie sa okreslone obowiazujace w Polsce parametry wytrzymalosciowe dla sprzetu alpinistycznego ?
§19 ust.2 - sprzetem uzywanym w czasie uprawiania alpinizmu jest np. kuchenka gazowa, ktora ewidentnie NIE JEST sprzetem alpinistycznym.
§19 ust.3 - w Polsce nie uprawia sie pletwonurkowania. Ta dyscyplina nazywa sie nurkowanie swobodne.
§20 ust.1 - kto to jest posiadajacy uprawnienia instruktora ? Skad sie bierze, na jakiej podstawie ?
§20 ust.3 p.1 - co to jest szkolenie wstepne ? Jakie daje uprawnienia ?

II. UWAGI MERYTORYCZNE.

1. Przedstawiony projekt jest typowym przykladem ZLEGO PRAWA, masowo powstajacego w Polsce. Duzo ogolnikow, bledow jezykowych i niestety merytorycznych rowniez.
Nelezy wyraznie podkreslic, ze Polska jest JEDYNYM w swiecie krajem prowadzacym reglamentacje dzialalnosci alpinistycznych, co stawia nas w dziedzinie  wolnosci czlowieka tylko troche wyzej niz w epoce, kiedy obowiazywala powszechna karta plywacka. Kontynuacja takich praktyk w przededniu integracji z Europa nie jest na pewno sensowna. Wypuszczenie poza monopol panstwa prawa do: wspinania sie na kamienie, skaly ze stalymi punktami asekuracyjnymi ( !!! ) oraz zwiedzanie dwuznacznych jaskin bezsprzetowych poza terenem wysokogorskim nie jest w stanie zmienic tej oceny.
2. Projekt rozporzadzenia pozostawia wszelki monopol na uprawnienia alpinistyczne i jaskiniowe w kregu PZA, mimo istnienia coraz szerszego ruchu spolecznego, ktory nie ma zamiaru integrowania sie w tym zwiazku.
3. Projekt nie wprowadza zadnych zmian w stosunku do praktyki realizowanej od szeregu lat w PZA (jednostopniowe szkolenia). Drugi stopien alpinistyczny wprowadzany jest bez egzaminu za aktywnosc czyli premiuje zdobyte (lub nie - ktos, kogo wiecznie sie prowadzi) doswiadczenia praktyczne. Tym samym w zakresie krytykowanego od lat ubostwa wiedzy teoretycznej nic nie zmienia.
4. Projekt pozostawia sobie a muzom (w domysle dla PZA chociaz brakuje konkretnych odsylaczy) wszystkie uregulowania szczegolowe programow szkolen, realizacji szkolen (w tym sa wymagania i uprawnienia instruktorskie !). Mozna sobie wyobrazic, ze moze chodzi projektodawcom o rozszerzenie monopolu COS PZA na caly ruch alpinistyczny, razem z jaskiniami. Kiedy nie wiadomo o co chodzi ...
Ocena (pozamerytoryczna) dzialania COS PZA jest w srodowisku bardzo negatywna. Istnieja prywatne szkoly alpinizmu o porownywalnym poziomie, ale one uprawnien nadawac nie moga. PZA mogla upowaznic je do wydawania w swoim imieniu licencji, ale tego nie robi. Czym rozni sie jeden zestaw instruktorow PZA pracujacych za pieniadze od drugiego zestawu instruktorow PZA tez pracujacych za pieniadze ?
5. W przedstawionym projekcie wyczuwalny jest brak zrozumienia ... podstaw alpinizmu. Zdaniem autorów dopuszczalna jest wspinaczka osoby bez zadnych uprawnien w rejonach skalkowych, po drogach wyposazonych w stale punkty asekuracyjne. Jak wiadomo, odpadanie na takich drogach jest powszechne (szczegolnie przy wedce) a bezpieczenstwo zalezy od znajomosci zasad asekuracji przez partnera lub technik autoasekuracji przy chodzeniu solo. Istnienie dobrych punktow jest wazne, ale ma znaczenie drugorzedne. Lepiej lub gorzej wspinac potrafi sie kazdy - sztuki asekuracji trzeba sie nauczyc. Autorzy skrzetnie unikaja okreslenia sie wobec wielu trendow alpinistycznych - przykladowo wspinaczki na zywca. Jest to legalny alpinizm czy nie?
6. Nadanie tzw. ekiperom prawa do osadzania stalych punktow asekuracyjnych nie powinno byc polaczone z prawami do ich autokontroli. Proces kontroli powinien byc w rekach GOPR. Wydaje sie, za pojeciem ekiper kryja sie w rzeczywistosci jakies umowy-zlecenia i jezeli jest to prawda, rzecz powinna byc z gestii PZA calkowicie wyjeta i przekazana razem ze srodkami panstwowymi na ten cel do GOPR.
7. Zagrozenie zycia i zdrowia wystepuje w kazdym sporcie wyczynowym. Nawet chód na wiele kilometrow bez znajomosci fizjologii moze prowadzic do ciezkich nastepstw. Alpinizm wbrew stereotypom nie nalezy do sportow najbardziej niebezpiecznych. Potwierdzaja to nie tylko polskie statystyki wypadkow i urazow sportowych. Glowna przyczyna wypadkow jest brak rozsadku wystepujacy w roznych postaciach: brawury, przeceny mozliwosci, lenistwa, przemeczenia itd. Zadna licencja wynikajaca z odbycia jednostopniowego kursu przed tym nie zabezpiecza. Tragedia górska pozostaje tragedia bez róznicy, czy ofiara miala papier, czy tez ulegla wypadkowi ... nielegalnie.
8. PZA powinien zajac sie zdecydowanie krzewieniem alpinizmu w spoleczenstwie - zgodnie ze swoim powolaniem. Alpinizm to nie tylko pierwsza liga która Zwiazek jako jedyna postrzega, ale tez druga,
trzecia ... az po dzieciaki w szkolach podstawowych. PZA powinien budowac im scianki wspinaczkowe, drogi skalne, wprowadzac alpinizm jako element wychowania fizycznego mlodziezy. PZA powinien propagowac zasady ETYCZNE - odpowiedzialnosc za drugiego czlowieka wynikajaca z istotnego kiedys symbolu wiazania sie lina z partnerem. Koncesjonowanie alpinizmu to strzelanie gola, ale do wlasnej bramki. Szczegolnie w okresie powszechnie widocznego uwiadu dyscypliny.
9. PZA moze w ramach swoich struktur prowadzic hierarchizacje wewnetrzna uprawnien alpinistycznych. Rodzaj koncesji Zwiazkowej akceptowanej przez dobrowolnie zrzeszonych. Ale w zadnym wypadku nie powinna to byc licencja panstwowa, skutkujaca jako przymus dla wszystkich.
10. Pomysl, aby zasady uprawiania alpinizmu okreslalo rozporzadzenie Rady Ministrow jest nieracjonalny. Oznacza praktycznie, ze projekt bedzie musial byc zgodny z przepisami kilkunastu resortow zupelnie niezwiazanych z meritum sprawy. Czyli bedzie to rozcienczona woda.

Razem z projektem na tej samej stronie internetowej zamieszczony jest dokument pt. Uzasadnienie Rozporzadzenia ...). Niestety jakosci porownywalnej, z takimi samymi ogólnikami. Wybor cytatow:
(...) alpinizmu, jako sportu obiektywnie niebezpiecznego,
(...) wlasciwy poziom przygotowania kandydatow powinien zapewnic egzamin sprawdzajacy
(...) Dla ograniczenia zwiekszonego ryzyka z tego tytulu (wspinaczki nieletnich) wprowadza sie obowiazek uzyskiwania zgody rodziców,
(rzecz dotyczy licencji dla ekiperów) ( ...) na zwiazana z tym przygotowaniem znajomosc urzadzen asekuracyjnych (!), metod ich mocowania oraz umiejetnosc sprawdzania ich wytrzymalosci (!!!)
Byc moze chodzi o to, by ekiper mial wlasciwa mase wlasna albo przenosna pracownie fizyczna w skale.


Przyjaciele Speleolodzy i Wy Koledzy Alpinisci !

Po raz kolejny ktos tworzy cos niby dla nas, z czym przyjdzie nam sie mordowac wiele nastepnych lat. Moze w czasach nastalej tzw. demokracji bezprzymiotnikowej jestesmy w stanie SAMI STWORZYC zasady dla siebie ?
Tym listem zglaszam swoj sprzeciw dla projektow majacych nas znow zamknac w klatce panstwowych przepisow, ktore nie maja nic wspolnego z zyciem a tworzone sa dla realizacji procesow samozadowolenia jakichs decydentow i blizej nieokreslonych interesow waskiego kregu osob.

Krzysztof Makowski
Zwyczajny taternik jaskiniowy (62)
Starszy instruktor taternictwa jaskiniowego (254)

e-mail: makosia po onet pl


Wypowiedź Piotra Kulbickiego

Słowo w sprawie projektu Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie uprawiania alpinizmu.

Niniejszym składam swoje uwagi na temat rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie uprawiania alpinizmu. Nie wysilałbym się tak bardzo, gdyż z mojej praktyki (przynajmniej w środowisku jaskiniowym) wyniosłem naukę, że wszelkie wezwania do konsultacji społecznej, to tak naprawdę jedynie wywoływanie do podpisania listy obecności, gdyż w sferach rządzących panuje nieprzeparte przekonanie, że hołota z dołów nie wie - bez łaskawego objaśnienia z góry - czego w ogóle jej trzeba. Konsultacje są zaś po to - wicie, rozumicie - bo góra (ta wyższa) tak sobie ubrdała. Ale błagał mnie o to Krzyś Makowski, niepoprawny społecznik, który przez nieuwagę - jak sądzę - wysunął się w awangardzie konsultantów i .... ostał się tam samotny jak palec. Tak, więc dla Krzysia.

Generalnie skupiłem się na brakach, których usunięcie pozwoliłoby poprawić proponowany zapis, oraz na ustawowym zabezpieczeniu interesów, o co przecież we wszelkim prawodawstwie chodzi. Odrzuciłem więc spiskową teorię świata, wymienianie niecnót ludzi rozmaitych, a od ideologii przy pomocy nosa trzymałem się na kilometr. Nie wchodziłem też w sens tego czy tamtego, bo w moim przekonaniu jakiekolwiek władze jaskiniowe w tym kraju (nie znam specyfiki powierzchniowców, więc się nie wypowiadam) z sensem już dawno się pożegnały, przynajmniej tym rozumianym powszechnie. Uwagi moje tym samym sprowadzają się do litery nadawanego nam prawa. Nie wczytywałem się w ustawę z dnia 18 Stycznia 1996 r., bo trud byłby i tak daremny, mogą więc być w moich uwagach pewne niezgodności z jej treścią, za co z góry przepraszam.

Uwagi ogólne, ale w umiarkowanej ilości.

Po pierwszym czytaniu odebrałem to Rozporządzenie fatalnie, a to głównie z powodu brzmienia pierwszych paragrafów. Jednak poczytałem sobie ją kilka razy (wszystko dla Krzysia) i doszedłem do wniosku, że w porównaniu z Rozporządzeniem Renkego jest jednak zdecydowanie lepsza, co prawda z przyczyny tego wszystkiego, czego w niej nie ma, ale i to należy uznać za sukces. Stwierdziłem, że nie jest prawdziwym zarzut, iż utrwala ona jednostopniowy system szkolenia, bo (przejrzałem ją pod tym kątem specjalnie parę razy, nawet pod światło) wyraźnie są dwa stopnie, a nawet przez zaniechanie trzy (wspinacz). To już jest postęp. Widać w niej mimo wszystko staranie zarówno o uniwersalizm, jak i kompletność, co dobrze świadczy o intencjach autorów, ale wykonanie jest albo niestaranne, albo starannie omijające "nadmierny biurokratyzm", jak to uwielbiają nazywać wszelcy kandydaci na dyktatorów. I to o autorach świadczy słabo. 

Nie zadrżałem ze strachu na wieść o licznych konsultantach, a szczególnie radcy prawnym, wymienionym z nazwiska. Radca prawny to człowiek od sprawdzania zgodności z prawem, ale co innego sprawdzanie zgodności, a co innego konstruowanie nowych zapisów w tak dziwacznej dziedzinie prawnej jak alpinizm. Zgodność z prawem wcale nas nie musi chronić przed wymyślaniem przez nas samych stryczków dla siebie samych. Specyfika naszej działalności może spowodować, że prawny stryczek może być odebrany przez radcę prawnego jako zwykła sznurówka.

Osobiście uważam, że Rozporządzenie takie w ogóle nie jest nam potrzebne, powinny wystarczyć statuty związkowe i klubowe. Ponieważ podobno nie da się tego uniknąć to ideałem regulacji powinno być wyłuskanie spraw w każdej sytuacji pożytecznych, a resztę tak pracowicie pozmieniać, żeby się nic nie zmieniło. W każdym razie dla polskiej działalności speleologicznej nadmierne dłubanie w taternictwie jaskiniowym zawsze jest zabójcze.

Kończąc uwagi wstępne zauważam, że Rozporządzenie da się poprawić i poprawione może w miarę dobrze działać w naszym interesie.

Oto uwagi szczegółowe.

Ad. § 1

Każdy porządny dokument prawny na początku definiuje główne terminy jakimi operuje oraz  zakres ich działania. I są w tej sprawie trzy pakiety problemów, które powinny być przez Rozporządzenie ujęte. Jak jest to niezbędny element wskazuje wiele uwag kol. K. Makowskiego.

Po pierwsze: terytorialne rozumienie terminu "alpinizm": opierając się na definicjach słownikowych można wykazać, że polskie ustawodawstwo reguluje działalność wysokogórską w Austrii, Niemczech, Szwajcarii, Francji, Włoszech oraz Słowenii, gdyż alpinizm rozumie się jako uprawianie wspinaczki wysokogórskiej w Alpach. Są dwie smutne konsekwencje: nie ma uprawnień nie dość, że w innych górach świata (himalaizm, andyzm, etc), ale nawet we własnym kraju (taternictwo). I tu powinien być zapis w rodzaju: "W Rozporządzeniu rozumie się: 1. alpinizm jako:  wspinaczkę wysokogórską we wszystkich górach o charakterze alpejskim". Jednak pozostaje problem kompetencji narodowej. Łatwo wyobrazić sobie oburzenie rządu Szwajcarii na polską regulację niskiej rangi robiącą porządki w górskich poczynaniach jej obywateli. Dlatego - choć może brzmi to nieco pompatycznie - pełne brzmienie tego aneksu mogłoby być następujące: "W Rozporządzeniu rozumie się: 1. alpinizm jako: wspinaczkę wysokogórską we wszystkich górach o charakterze alpejskim w wykonaniu obywateli polskich."

Po drugie:  Jednak okazuje się dalej, że do Rozporządzenia dorzucone są dwa  inne zakresy zainteresowań wysokimi górami: jaskinie i narty. Nie dla każdego jest równie oczywiste jak wygląda koń, że jaskinie są w orbicie zainteresowań ustawodawczych alpinizmu, a narty nawet dla, mnie są zaskoczeniem. Nie wchodząc w dyskusje na temat sensowności tych mariaży ujęcie tak odmiennych trzech dziedzin aktywności w ramach jednej WYMAGA ujęcia tego w części definicyjnej. I tak zapis przyjęty powyżej bierze w łeb i wymaga zmiany. Aby było prawidłowo powinny być wprowadzone cztery nazwy, jedna obejmująca cały zakres zainteresowania ze strony tej regulacji, oraz trzy reprezentujące poszczególne podzakresy: "W Rozporządzeniu rozumie się: 1. Alpinizm: jako wszelką działalność we wszystkich górach o charakterze alpejskim w wykonaniu obywateli polskich, z wyłączeniem ruchu turystycznego, a w szczególności: taternictwo, taternictwo jaskiniowe,  narciarstwo wysokogórskie." To jest układ zgodny z nazwami uprawnień, ale na pierwszy rzut oka widać, że do (np.) "działalności wspinaczkowej we wszystkich górach o charakterze alpejskim" nazwa taternictwo po prostu nie pasuje.  Następnie powinno się każdą z dziedzin zdefiniować osobno, a także inne liczne pojawiające się obce terminy: wspinacz, taternik, taternik jaskiniowy, ekiper, instruktor, etc, etc. 

Jednak z jaskiniami jest ten ambaras, że się je "uprawia" również w terenie skrajnie płaskim, a od narciarzy masowo wyjeżdżających na ferie w Alpy trudno będzie wydębić ochotę zapisania się do PZA. Może więc wreszcie przyznamy się, że cały związek potrzebny jest li tylko do chodzenia po Tatrach, (wiadomo, że i wyprawy w góry najwyższe również da się uprawiać bez Związku) i wszystko szalenie się uprości ?

Po trzeci: W dalszej części Rozporządzenia okazuje się również, że stanowi ono o uprawianiu alpinizmu, ale - w myśl tego rozporządzenia - nikt nie ma szans uzyskać uprawnień alpinisty, gdyż stworzone są tylko: wspinacz, taternik, taternik jaskiniowy i narciarz wysokogórski. I okazuje się, że z powodu niechlujstwa językowego jako grzechu pierworodnego (tj. nazwy Polski Związek Alpinizmu) brnie się ciągle w terminologiczną paranoję. Gdyby pójść zgodnie z tradycją Klubów Wysokogórskich (bardzo elegancka i elastyczna nazwa) i związek nazwać Polskim Związkiem Wysokogórskim wszelkie terminologiczne wygibasy dałoby się elegancko wyprostować. A w tej sytuacji niezbędne jest dodefiniowanie pojęć: wspinacz, taternik, taternik jaskiniowy i narciarz, z których żaden nie jest podobny do nazwy wiodącej związku.

 Ad. § 2

Z § 1 wynika, że Rozporządzenie określa wymogi i kwalifikacje uprawiania alpinizmu. Ale już z § 2 okazuje się, że do zawiadywania tym wszystkim uprawomocniony jest PZA. Jeśli tak to § 1  powinien ujmować również ten fakt, gdyż bez takiego zapisu wszystkie następne zapisy są "zawieszone na chmurce", albo okaleczone o stały element w brzmieniu: "lub inna organizacja ogólnopolska", albo "inna organizacja posiadająca akceptację odpowiedniego urzędu na poziomie ministerstwa" (ostatnie zaburzenia wokół GKKFiS-u wskazują, że nawet na najwyższych szczeblach nie ma pewności ich trwałości). Osobiście uważam, że utrzymanie wszystkich zapisów odnoszących się do PZA wymagałoby takiego mniej więcej dodatkowego zdania, najlepiej na końcu: ", oraz zasad działania organizacji centralnej i przynależących do niej organizacji terenowych."

 Następnie między § 1§ 2 powinien być osobny zapis o PZA (np.): "Odpowiedni urząd na poziomie ministerstwa nadaje Polskiemu Związkowi Alpinizmu uprawnienia organizacji centralnej uprawnionej i zobowiązanej do realizacji niniejszego Rozporządzenia."

Jak się już tak stanie to również w Rozporządzeniu musi znaleźć się cały aneks organizacyjny, a więc o strukturze (choćby o komisjach, w tym o KTJ-e), władzach, członkach (bo zapis w Zarządzeniu Renkego jest sprzeczny z Konstytucją), wyborach, źródłach finansowania. Można to, co prawda ująć w formule o osobnym statucie PZA, ale jest to forma wyjątkowo nieelegancka, gdyż PZA ustanowiony jako główny nadzorca i cenzor w imieniu państwa uzyskałby możliwość pełnej samowoli ustawodawczej wobec swoich członków (faktem jednak jest, że stanowienie prawa dla samego siebie to w Polsce zjawisko nagminne), pozostawiając słabszych bez jakiejkolwiek ochrony ustawowej, co dla nich ZAWSZE kończy się proporcją korzyści do ciężarów jak 0:100.

Ad. § 3 u. 2 p. 1

Sformułowanie "osadzania asekuracji" rzeczywiście jest niefortunne. Generalnie obowiązuje zasada, że przepisy prawa to nie literatura piękna i na identyczne przypadki używa się identycznych określeń i wyrażeń, choćby nie wiem jak wiele ich miało być. Nie wdając się w dyskusję o pięknie języka polskiego należałoby albo użyć wyrażenia: "wymagających wyposażenia terenu w stałą asekurację" jak w par. 3 ust.1 p.2, albo wyrażenia: "osadzania stałej asekuracji" jak w par. 11 ust. 1. i par. 12 u. 2 p. 1 (tam też umieszczam swoje uwagi o stałej asekuracji w ogóle).

Ad. § 4

W tym paragrafie powinny być wymienione wszystkie uprawnienia nadawane przez PZA, a w tym ekipera i instruktorów, którzy pojawiają się nagle dalej. Nie może dokument prawny stanowić przepisów dla osób nie wymienionych w "adresie".

Nadto w proponowanym brzmieniu możliwe jest połączenie uprawnienia (wspinacz, etc.) z  wiodącą nazwą dokumentu uprawniającego (karta). Jednak niżej pojawia się pojęcie "licencji" (dla ekipera)  i "uprawnień" (dla instruktora). W tej sytuacji należałoby było stworzyć dwa ustępy tego paragrafu, jeden mówiący o uprawnieniach, drugi o świadczących o nich dokumentach. W każdym razie rozwiązanie polegające na "zapomnieniu" o części osób, których Rozporządzenie dotyczy jest błędem fatalnym.

Pojawiają się również terminy "organizator" (nie do końca jest pewne czy chodzi o osobę organizującą, czy o stowarzyszenie) oraz kierownik zgrupowania lub wyprawy. Skoro już się te terminy pojawiły to też powinno się je opisać. Nawet,  gdy do roli kierownika niepotrzebne są żadne szczególne wymogi, to powinno się to napisać (jak w par. 3 ust.1 opisane są przypadki nie wymagające posiadania uprawnień), choć każdy wie, że właśnie takie szczególne kwalifikacje w tym właśnie przypadku są niezbędne.

Ad. § 5

W tym ustępie powinny być dwa punkty a. i b., z czego pierwszy w dotychczasowym brzmieniu całego ustępu, a drugi powinien mówić o programie i zasadach działania kursu lub odsyłać do odpowiednich przepisów niższego rzędu, z jednoczesnym zobowiązaniem do ich stworzenia. Bez takiego zapisu okaże się wnet, że każdy może każdego uczyć wszystkiego. Uwaga ta dotyczy również pozostałych rodzajów egzaminów i warunków nadawania różnych uprawnień, a więc: §§ 6,8,10,12.

ad. § 11

Oba terminy ("osadzanie stałej asekuracji" lub "stała asekuracja" oraz "ekiper") rzecz jasna powinny być zdefiniowane na początku Rozporządzenia, a "ekiper" wymieniony w par. 4. wśród innych uprawnień. Osobiście nie znam intencji autorów i nie wiem czy to dotyczy powierzchni, czy również jaskiń, czy chodzi o łańcuchy, stałe onitowanie dróg wspinaczkowych , czy w ogóle o uprawnienia do zakładania asekuracji (lub jej części) nie zdejmowalnej, co dla jaskiniowców praktycznie oznacza każdej.

Ad. § 13 u. 1

Dokumenty powinny być wymienione ogólnie wraz z dokumentami poświadczającymi uprawnienia, a w tym miejscu powinny być wymienione wszystkie szczegółowo. W innym przypadku dopuszcza się całkowitą dowolność dokumentów i co za tym idzie dowolność przekrętów i korupcji.

Ad. § 15 u. 2

Podstawowy błąd tego zapisu polega na przyjęciu równorzędności sądu powszechnego i sądu koleżeńskiego, tymczasem zachodzi oczywista podległość drugiego wobec pierwszego, co skutkuje tym, że decyzje sądu koleżeńskiego mogą być zaskarżone przed sądem powszechnym, odwrotnie zaś nigdy. Tak więc ta część zapisu powinna raczej brzmieć: "Posiadane uprawnienia mogą być zawieszone albo cofnięte przez Sąd Koleżeński PZA [dowiadujemy się zaskoczeni, że istnieje coś, o czym nie było wcześniej wzmianki], od którego przysługuje odwołanie do Sądu Powszechnego właściwego miejscowo dla...". Tu się jednak nasuwają dwie wątpliwości. Po pierwsze niektóre uprawnienia mogą być nadawane przez kluby, może więc warto zacząć procedurę od Sądu Koleżeńskiego w klubie. Po drugie powinien być stworzony jeszcze jeden szczebel odwoławczy zanim wyjdziemy ze swoimi śmieciami w świat, czyli np. Zarząd PZA lub Walne Zgromadzenie PZA. Nie jest prawdą natomiast, że Sądy Powszechne ferują wyroki wyłącznie na podstawie dwóch kodeksów. Po pierwsze samych kodeksów jest całe zatrzęsienie, po drugie są również dokumenty prawne niższego rzędu, jak choćby to Rozporządzenie, które Sąd czyta i na jego podstawie, oraz podstawie jego zgodności z przepisami wyższego rzędu (choć raczej w takie wycieczki nie lubi się bawić) wyrokuje. Warto różnym raptusiewiczom może  uświadomić, że nasze sądy nie są najlepszym miejscem do szukania sprawiedliwości: uwielbiają wczytywać się w różne kodyfikacje, a poczucie sprawiedliwości społecznej w naszym rozumieniu jest im całkowicie obce.

Niechlujność tego zapisu zawarta jest również w tym, że nie są podane okoliczności uprawniające do odebrania uprawnień. Zgadzam się, że brak możliwości odebrania uprawnień prowadzi do patologicznej bezkarności, z drugiej strony wprowadzenie kary bez opisu winy, to znowu patologia w drugą stronę. Przypomnę tylko lawinę skreśleń z listy za "nie rozliczenie finansowe wyprawy" (czytaj w  domyśle: złodziejstwo), które było kluczem do całkiem prywatnych rozgrywek. Kara bez winy i środka odwoławczego to cudowne narzędzie do wykluczania osób doświadczonych, które stoją na drodze do "kariery" dla różnych niewyżytych (i najczęściej niedokształconych) indywiduów.

Ad. § 16

Kodeks postępowania administracyjnego jest wielki, wypadało by podać konkretnie które przepisy obowiązują, nie mówiąc już o tym, że skoro stawia się pod rygorem kpa członków PZA i członków-członków PZA, to może wypadałoby, aby i PZA podlegał tym rygorom, gdyż nie każdy musi sobie zdawać sprawę iż jest to jego psi obowiązek, a na pewno nie jest on stosowany (np. obowiązki i terminy korespondencyjne są w PZA kompletnie nieznane)

Ad. § 20 u. 1

Skoro już pisze się o odpowiedzialności to powinno się wskazać zakres tej odpowiedzialności i źródło przepisów ją regulujących. Może to być odpowiedzialność cywilna (a więc wynikająca z przepisów kodeksu cywilnego), może być to odpowiedzialność karna, jeśli podlegać będzie jakiemuś przepisowi z kodeksu karnego, a może jedynie odpowiedzialność wynikająca z przepisów kodeksu postępowania administracyjnego, albo wreszcie - taka maluteńka - odpowiedzialność przed sądem Koleżeńskim. Konsekwencje są różne. W pierwszym przypadku rodzina ofiary wypadku alpinistycznego może chcieć obliczyć sobie koszty wynikłe ze straty najbliższego i może się okazać, że przekraczają one zasobność kieszeni wszystkich członków PZA razem wziętych. W drugim przypadku grozi jedynie odpowiedzialność karna dla osób, którym udowodni się czyn karalny, a w trzecim przypadku grozi zaledwie kara pieniężna, np. 50 zł za nieboszczyka. Wreszcie kara dyscyplinarna Sądu Koleżeńskiego, np. oplucie. Wskazanie rodzaju przyjmowanej odpowiedzialności, albo jej wykluczenia (szczególnie chodzi o odpowiedzialność  cywilną) połączone z obowiązkiem zapoznania kursantów z tym zapisem może uchronić PZA lub kluby przed różnymi nieszczęściami. Tu powinno się pamiętać o sprawie wrocławskiej sekcji KW szczególnie intensywnie.

Ad. Postanowienia końcowe, których zresztą brak.

Każdy przyzwoity przepis ma na końcu postanowienia końcowe, w których zapisane są wszystkie przepisy, które w wyniku tego przepisu tracą ważność, ulegają zmianie, otrzymują nową interpretację, albo wreszcie znajdują nowe zastosowanie. Przede wszystkim powinno się tu znaleźć Rozporządzenie Renkego  (utrata ważności), zapewne statuty klubów (zmiany podstawy prawnej), czy jedynie wzmiankowane przepisy wykonawczego kodeksu administracyjnego (nowe zastosowanie).

I tyle.

Piotr Kulbicki


wejść od 18 czerwca 2001

POWRÓT NA STRONĘ GLÓWNĄ: tutaj mozesz wrócic na stronę tytułową.

Ostatnia zmiana 2001.11.07